Claus Hessler

claus-hessler-mg_6996

Dopóki nie poznasz tego człowieka, dopóty będziesz żył w przekonaniu, że przez wszystko już przeszedłeś, że wszystkiego się nauczyłeś i że prawdopodobnie nic cię już nie zaskoczy, ponieważ doświadczyłeś już kilka lub kilkadziesiąt warsztatów z różnymi perkusistami z całego świata, więc dlaczego miałbyś tak nie myśleć?

Jednak zmienia się sposób myślenia, kiedy na twojej drodze, pojawia się człowiek, który jest bardzo stabilny, mocno stąpa nogami po ziemi, jest opanowany, maksymalnie skupiony, nosi w sobie niepowtarzalną harmonię i wiedzę wielką jak ocean…

Kiedy słuchasz jego wypowiedzi na temat różnych zagadnień perkusyjnych, to masz wrażenie, że nigdy wcześniej o tym nie słyszałeś i to w nim jest niesamowite. W sumie zasady gry są takie same, techniki takie same, ale jedno różni się od drugiego – człowiek.

Każdy z nas, ten sam temat, przekaże w inny sposób, otworzy nowe inne myślenie i w tym jest piękno, bo możemy się cały czas rozwijać.

Ostatni raz takie wrażenie wywarł na mnie Thomas Lang, ale to zupełnie inny człowiek i perkusista, mimo to, jedno mają wspólne – precyzję i dokładność, Thomas austriacką, a Claus niemiecką.

Kiedy siadasz na przeciwko perkusisty, który gra solo przez kilkanaście minut i nie uronił ani jednej kropli potu, to myślisz sobie – o cholera, ten człowiek panuje nad sobą w 100% i nie marnuje energii na niepotrzebne uderzenia, nie chodzi o to, co zagrał, ale jak zagrał i przez następne kilkanaście minut rozkładasz to wszystko na czynniki pierwsze…

Claus, to niesamowity człowiek, artysta światowej klasy, który spokojem ducha i skromnością, zabija cały świat, a kiedy zaczyna grać na bębnach, to kończą się pytania, bo jego gra wyjaśnia wszystko!

Czy ma jakąś receptę jak realizować marzenia?

Tak, po prostu trzeba robić to, co się kocha i dążyć do celu…

musikmesse2015_0117

Jak to się stało, że znalazłeś się w Polsce i zrealizowałeś warsztaty perkusyjne, kto zainicjował taki pomysł?

Po pierwsze, mój student Szymon Fortuna zaproponował ten pomysł, żeby zrealizować ze mną warsztaty perkusyjne w Polsce, a później Agnieszka Trzeszczak zaproponowała ten sam pomysł, więc Szymon, ja i jej plany doszły do skutku i tak znalazłem się w Polsce.

Jesteś już po warsztatach, które moim zdaniem wypadły fantastycznie i które zrealizowałeś pierwszy raz w Polsce. Jak się czujesz?

Jestem bardzo podekscytowany, ponieważ jak wspomniałeś, był to mój pierwszy raz w Polsce i cieszę się, że poznałem bardzo sympatycznych ludzi, którzy otoczyli mnie gościnnością. To wszystko było absolutnie wyśmienite i w dodatku spotkałem się z mnóstwem pozytywnych opinii, więc zrozumiałem, że warsztaty się podobały. Mam nadzieję, że wrócę kiedyś do Polski na kolejne warsztaty lub festiwal perkusyjny, ponieważ czuję się u was świetnie.

Co myślisz o poziomie studentów, którzy przybyli na twoje warsztaty?

Na każdych warsztatach pojawiają się różni studenci, na rożnym poziomie muzycznym/perkusyjnym, o różnych zdolnościach. Jednak nie jest to coś, o co martwię się najbardziej, ponieważ tak naprawdę chodzi o to, żeby wszystkim przekazać niepowtarzalne emocje, nowe pomysły, ciekawe aspekty gry na perkusji i przede wszystkim zmotywować ich do pracy, bez znaczenia na jakim poziomie są. Najważniejszą ideą jest to, aby zrozumieć ćwiczenia, ich sens i cel. Kiedy już zrozumiesz ich sens i opanujesz te ćwiczenia, będziesz w stanie zagrać wszystko.

Czy myślisz, że cztery dni, to wystarczająco czasu, żeby przekazać twoim studentom najważniejsze aspekty gry na perkusji, pozytywne myślenie i motywację?

Tak i nie. Nauczenie ważnych podstaw: tak, ale sytuacja, w której wszyscy uczestnicy warsztatów opuszczają je z poprawioną techniką, koordynacją itp – przeważnie nie.
Tak jak wspomniałem wcześniej – osiągnięcie kolejnego poziomu jest czymś co przychodzi tylko w konsekwencji wielokrotnie powtarzanych ćwiczeń, które zajmują wiele czasu. Jednakowoż cztery dni to sporo czasu na przekazanie ważnych informacji czy też uświadomienia uczestnikom pewnych technik oraz ich charakterystyk.
Ogólnie uważam, że cztery dni to rozsądna długość warsztatów.

Jak czułeś się w tak pięknym miejscu, jakim jest Zawoja, gdzie odbyły się warsztaty i jak oceniasz ogólnie organizację całych warsztatów, czy wszystko według ciebie odbyło się zgodnie z planem?

Warsztaty na szczycie pięknych gór, to coś niesamowitego i bardzo mi się tam podobało. Hotel również był bardzo przyjemny i myślę, że cała organizacja udała się w 100%. Szczególnie w takich sytuacjach jak warsztaty, to bardzo ważne, że miejsce, w którym się znajdujemy, nie daje zbyt wiele możliwości do rozkojarzenia myśli, tylko skupia wszystkich do wspólnych spotkań, rozmów o muzyce, perkusji, zainteresowaniach i ogólnie spędzania dużo czasu razem. Jest to bardzo ważny aspekt, ponieważ nie tylko ja uczę, ale uczymy siebie wszyscy nawzajem.

musikmesse2015_0083

Na co kładłeś największy nacisk podczas warsztatów w Zawoi?

Mieliśmy bardzo rozległy materiał z moich publikacji jak Daily Drumset Workout, Open-Handed Playing nr 1 i nr 2, Drumming Kairos, Camp Duty Update i również poruszaliśmy rzeczy z mojej prywatnej kolekcji, które używam do nauki moich studentów. Tematy obejmowały podstawowe techniki groundwork, open-handed playing i Moeller technique, zrozumienie ich zasad, jak być kreatywnym w rytmie i jak nadawać odpowiedni puls grze. To tylko tyle odpowiadając na pytanie, a odpowiadając ogólnie, przerobiliśmy bardzo dużo materiału…

Czy myślisz, że organizacja takich warsztatów jest potrzebna dla młodzieży, którzy chcą grac na perkusji, rozwijać się, a nawet stać się profesjonalnymi perkusistami?

Tutaj nie chodzi o to, aby skupiać się na tym, że ktoś kiedyś zostanie profesjonalnym perkusistą. Przede wszystkim, chodzi o to, aby ludzie na różnych poziomach umiejętności, spotykali się i wymieniali między sobą informację, profesjonaliści z uczestnikami, którzy grają dla zabawy i odwrotnie. I większości chodzi właśnie o to, żeby łączyć się w sieci, być w kontakcie, rozmawiać z sobą, tworzyć więź perkusistów z swojego kraju, grupę polskich perkusistów, niezależnie od ich umiejętności. Myślę, że to jest o wiele ważniejsze od samych lekcji i gry na perkusji.

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że przyjechałeś do Polski i zrealizowałeś tak profesjonalne warsztaty, które, jestem pewien, wywarły wrażenie na każdym obecnym studencie. Czy myślisz, że wrócisz do nas w niedalekiej przyszłości?

Dziękuję bardzo! Mnie również jest bardzo miło. Oczywiście, na pewno wrócę wkrótce do was, może na kolejne warsztaty perkusyjne lub festiwal perkusyjny lub koncert. Bardzo polubiłem Polskę, podoba mi się u was i jestem pewien, że szybko do was wrócę ;-)…

Claus, powiedz mi tak ogólnie, co jest ważne dla perkusistów, żeby mogli się rozwijać?

Traktujcie grę na perkusji, jako kształtowanie podróży. Pamiętajcie o zachowaniu dyscypliny. Cieszcie się każdym zachodzącym procesem w grze na perkusji. Najważniejsze, o czym już wspomniałem, rozmawiajcie z różnymi perkusistami, wymieniajcie się informacjami, uczcie się od siebie, grajcie razem, jeśli będzie taka możliwość. Nie próbujcie nikomu nic udowadniać i nie bądźcie agresywni w stylu – ja jestem najważniejszy czy najlepszy. Łączcie swoje siły, bądźcie nowocześni, studiujcie różne style muzyczne, a żeby być kreatywnym, to trzeba łamać pewne zasady teraz i później też, ponieważ bez odważnych decyzji, nigdy nie będziecie kreatywni, tylko zostaniecie w tyle.

Czy pozostałe warsztaty zorganizowane w Europie były również pełne wrażeń i doświadczeń?

Okres letni w tym roku był dla mnie bardzo pracowity, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłem. Wszystkie miejsca, które odwiedziłem, mają w sobie coś wyjątkowego, więc naprawdę nie mam na co narzekać. Oczywiście, czasami wydarzyły się jakieś sytuacje, których nie było w planie, ale nie było to nic drastycznego, więc ogólnie było w porządku.  W sierpniu odwiedziłem dziewięć różnych krajów i miałem przyjemność występować z takimi perkusistami jak: John Riley, Horacia Hernandez, moją byłą studentką Anika Nilles, Pete Lockett, Gabor Dornyei, Louis Sanou i z legendarnym Steve Gadd. Kontynuowaliśmy nasze wspólne występy we wrześniu i wyszło wszystko bardzo dobrze.

Jakie plany na przyszłość u ciebie, nowy album, może książka lub dvd, koncerty?

Rozpoczęliśmy we wrześniu nagranie nowego albumu z moim zespołem FLUX. Będziemy realizować angielską wersję mojej najnowszej książki Camp Duty Update, a więc to są moje dwie najważniejsze rzeczy, nad którymi obecnie się skupiam. Oczywiście, możecie wejść na moją stronę www.calushessler.com i sprawdzać na bieżąco, co u mnie słuchać. No i znajdziecie mnie również na facebooku.

musikmesse2015_0123

Porozmawiajmy o grupie Drumeo. Ostatnio nagrywałeś dla nich video i domyślam się, że wszystko poszło zgodnie z planem. Moim zdaniem ludzie z Drumeo robią bardzo dobrą robotę dla perkusistów, ponieważ dają nam możliwość oglądania i uczenia się od perkusistów z całego świata. Jak jest twoja opinia, co myślisz o świecie Drumeo?

Oczywiście, grupa Drumeo, to ludzie pełni pasji i dzięki temu, ściągają do siebie perkusistów z całego świata, wymieniają informacje, którymi dzielą się z ludźmi chcącymi się uczyć gry na perkusji lub po prostu kochają oglądać grę tych perkusistów. Mimo to uważam, że nie chodzi tylko o podglądanie umiejętności na światowym poziomie, które daje Drumeo, lecz również znalezienie w swoim lokalnym środowisku nauczyciela, mentora, który pomoże zorganizować twoją grę, życie, myślenie i podejście do gry. Teraz wyobraź sobie to połączenie: globalna platforma cennych informacji, takich jak Drumeo i twojego nauczyciela, który jest twoim mentorem i z którym pracujesz systematycznie. To może być drużyna marzeń ;-)…

Obserwowałem cię uważnie podczas warsztatów i wielkie wrażenie wywarły na mnie, absolutna harmonia twojego wnętrza, równowaga i skupienie. Nie robiłeś nic, co mogłoby zmarnować twoją energię. Jak ty to robisz, jak pracujesz nad twoim umysłem, ciałem czy to po prostu twój charakter, sposób bycia?

Cóż, uważam się za szczęściarza, który realizuje marzenie bycia perkusistą, grając na perkusji. Oczywiście, wymaga to ogromnego poświęcenia i niektóre rzeczy wymykają się z pod kontroli, ale trzeba sobie z tym radzić i iść do przodu. Nie mam żadnej specjalnej metody na to kim jestem. Po prostu staram się być najlepszym, jakim tylko mogę być. Jeśli czuję się tylko na 90%, to daje z siebie 100%, czując, że jestem na 90% i tak to działa. Jestem bardzo szczęśliwy, że mogłem mieć takiego mentora i motywatora, jakim jest Dom Famularo, bo dzięki niemu patrzę w ten sposób na świat i na granie na bębnach. Najważniejsze to być sobą i iść cały czas do przodu!

Jesteś człowiekiem pełnym wiedzy muzycznej/perkusyjnej i jest dla mnie bardzo imponujące. Zastanawiam się, czy zdobyłeś to z ciekawości muzycznej czy po prostu uważasz, że posiadanie wiedzy, którą ty masz, to obowiązek perkusisty?

Hmm, jest to taka niekończąca się podróż muzyczna… Muzyka to sztuka, która posiada wiele różnych aspektów i gatunków i niestety, jedno życie to za mało, żeby to wszystko pojąć. Oglądanie i słuchanie muzyków grających na innych instrumentach jest dla mnie również inspirujące. Trzeba obserwować świat, studiować różne kultury muzyczne, np. mistrza Djembe z Afryki, indyjski wirtuoz Kanjira czy japoński Tajko. Może to być wielka motywacja dla naszego rozwoju. Każda inspiracja może być dla nas motywacją do nauki nowych rzeczy perkusyjnych.

Kiedy prowadzisz warsztaty, skupiasz się na jakiś szczególnych technikach nóg i rąk, ponieważ uważasz, że to jest bardzo ważne czy dajesz wolność twoim studentom, czyli tzw. wolność muzyczną?

Najważniejsze jest to, żeby wyrazić siebie bez żadnych limitów w grze na perkusji. Dlatego oferuję studentom wybór wielu technik, które pozwolą się im się otworzyć i rozwinąć. Kluczowe jest zrozumienie, że każdy ruch ma wielkie znaczenie i przekłada się na twoją grę, brzmienie, dynamikę, puls i rytm.

Wspominałeś również o swoim nauczycielu, który wpłynął bardzo pozytywnie na twoja grę oraz myślenie muzyczne i co najfajniejsze, zraził cię dobrą muzyką. Jak bardzo ważne jest mieć choć jednego profesjonalnego nauczyciela w życiu perkusisty?

Osobiście miałem wielkie szczęście, że miałem super nauczyciela, który dał mi bardzo dużo informacji muzycznych, solidnych lekcji gry na perkusji oraz motywacji do tworzenia siebie, bycia kreatywnym. Posiadanie nauczyciela to bardzo ważna rzecz, ponieważ sam nigdy nie rozwiniesz się tak, jak pod kontrolą swojego mentora, który poprawi to, czego ty nie widzisz, zmotywuje cię kiedy będziesz miał słabsze dni i pokażę ci światło w tunelu, kiedy stracisz je z pola widzenia. Oczywiście, dzisiaj wszystko jest dostępne w Internecie i można się uczyć za pomocą jednego kliknięcia, ale to nigdy nie zastąpi ci twojego mentora/nauczyciela, więc jeśli macie możliwość pracować z nauczycielem, to róbcie to.

Czy jest jeszcze coś, co chciałbyś przekazać młodym perkusistom, co powinni zapamiętać na zawsze?

Ułóżcie sobie dobry plan i dążcie do celu. Nie bójcie się tego, kim jesteście, po prostu bądźcie sobą. Wyrażajcie swoją ekspresję bez względu na to, co gracie i dajcie sobie czas, żeby osiągnąć cel.

Czy chciałbyś pozdrowić kogoś z Polski?

Oczywiście! Chciałbym bardzo podziękować Szymonowi Fortunie, Agnieszce Trzeszczak, którzy sprawili, że przyjechałem do Polski. Widzę ich jako liderów edukacji w Polsce i życzę im powodzenia. Myślę, że może ich być więcej i mam nadzieję, że się z nimi spotkam i będziemy tworzyć jeden wielki świat  perkusyjny bez żadnych ograniczeń mentalnych i perkusyjnych.

zdjecia-mapex-005-001

Jeszcze chciałbym zapytać, jakie firmy reprezentujesz, mam na myśli bębny, naciągi, pałki, blachy oraz perkusjonalia?

Obecnie gram na perkusji firmy Mapex, model Black Panter. Używam membran firmy Evans. Moja najstarsza firma, której jestem endorserem, to blachy Sabian i jestem zaszczycony tym, że mogę mieć swoje sygnowane blachy takie jak: 18’ i 20’ HH Garage Ride. Jeśli chodzi o pałki, to używam firmy Vic Firth. Jestem również endorserem instrumentów perkusyjnych Gon Bobs oraz butów firmy Drummershoe.

 

Materiał przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Claus Hessler & DrumAcademy.pl