Drum Academy Camp… Claus Hessler Open Minded.

 

 

 

zdjecia-mapex-004-001

Dzień I

Oficjalne przywitanie i otwarcie warsztatów.

Kolejne warsztaty pod szyldem Drum Academy Camp możemy zaliczyć do udanych.

Cała grupa Drum Academy z Agnieszką Trzeszczak na czele, Szymonem Fortuną i Maćkiem Dzikiem stanęła na wysokości zadania i cały camp został zrealizowany absolutnie profesjonalnie.

Jednak ten camp różnił się od wszystkich, które zostały zorganizowane dotychczas, ponieważ: po pierwsze, zorganizowany był w pięknym miejscu, jakim jest Zawoja, w hotelu Beskidzki Raj, gdzie mieszkała cała grupa uczestników warsztatów, co pozwoliło nam na doskonałe zintegrowanie się całej grupy, nie tylko muzycznie, ale przede wszystkim życiowo; po drugie, warsztaty perkusyjne połączone były z zajęciami sportowymi i myślę, że to był super pomysł, ponieważ sport powinien być przyjacielem każdego perkusisty. Dlaczego? Ponieważ siedzenie za bębnami codziennie po kilka godzin z biegiem lat daje się we znaki i odbija się na zdrowiu, a sport wzmacnia mięśnie   i psychikę i pozwala nam być w lepszej formie, co daje nam mniejsze prawdopodobieństwo nabawienia się kontuzji pleców, barków czy innych partii mięśniowych.

zdjecia-dron

Po zakwaterowaniu się w hotelu, udaliśmy się na oficjalne przywitanie grupy. Odbyło   się w bardzo przyjacielskiej atmosferze, którą zawsze wprowadza grupa Drum Academy i nie było to takie zwykłe przywitanie, jakie sobie wyobrażacie. Od pierwszej chwili trzeba było wykonywać ćwiczenia perkusyjne. Ustawiliśmy się w kole i tupiąc nogami     o podłogę w 4/4 z akcentem na raz w tempie umiarkowanym, każdy przedstawiał się całej grupie, a więc przyjemne z pożytecznym. Jak widzicie, witając się z kimkolwiek, można dołączyć do tego tupanie nogami i będzie to ćwiczenie na niezależność ;-)…

Po przywitaniu całej grupy odbyły się wieczorne zajęcia sportowe. Dopisywała nam piękna pogoda, więc zajęcia odbyły się w łonie natury i świeżego górskiego powietrza. Trening był bardzo dynamiczny i większość grupy, która nie miała styczności wcześniej z sportem lub nie uprawia systematycznie sportu, miała problem z bolącymi mięśniami przez kolejne dni warsztatów, ale ja to nazywam przyjemnym bólem, więc wierzę,       że grupa też tak do tego podeszła. Zajęcia dały nam świeżą energię i wprowadziły nas     w stan sportowego ducha, by dzielnie przetrwać cały camp. Po zajęciach sportowych czekała na nas pyszna kolacja.

Po kolacji udaliśmy się na Masterclass z Mariuszem Mocarskim, którą poprowadził prezentację elektronicznych instrumentów firmy Roland. Przedstawił nam trzy propozycję hybrydowego świata perkusji, m.in. TD-1KV, to podstawowy zestaw perkusyjny w bardzo atrakcyjnej cenie dla każdego z nas, niezależnie od tego, czy jest się amatorem czy zawodowcem.

Kolejnym atrakcyjnym instrumentem był elektroniczny ElCajon, który posiada zacną bazę brzmień i można na nim wygrywać cuda, gdziekolwiek się jest, nawet w pociągu jak popularna już Heidi Joubert. I ostatnią porcją prezentacji było bardzo popularne połączenie hybrydowego brzmienia z akustycznym, czyli zestaw akustyczny plus moduł TM2 plus trigery RT-30K, RT-30HR Dual oraz RT-30H Single, co daje nieokreślone możliwości brzmieniowe dla perkusisty grającego praktycznie każdy styl. Po obszernej prezentacji Mariusza udaliśmy się na wieczór integracyjny, który każdego dnia wzmacniał mentalnie grupę Drum Academy Camp.

 

zdjecia-mapex-005-001

Dzień II

Szymon Fortuna & Claus Hessler

Drugiego dnia o godzinie 8:00 czekała nas kolejna rozgrzewka sportowa, która była równie owocna jak pierwszego dnia. Pani Sylwia, która przez pierwsze dni prowadziła z nami zajęcia, spisała się na medal i należą się jej wielkie brawa za solidne treningi. Po treningu udaliśmy się na pyszne śniadanie i tutaj bez kokieterii, bo tak po prostu jest, kiedy zrobi się trening przed śniadaniem, to kubki smakowe wyostrzają się do maksimum. Po śniadaniu udaliśmy się na pierwsze zajęcia perkusyjne, które otworzył Szymon Fortuna.

Szymon na początku opowiedział nam, jak doszedł do miejsca, w którym znajduje się teraz i poprowadził rozgrzewkę przed zajęciami z Clausem. Szymon to kolejna z osób, która bardzo motywuje do działania i jest bardzo sympatycznym człowiekiem i co ważniejsze, w każdej chwili można liczyć na jego wsparcie wiedzą teoretyczną oraz praktyczną. Po wystąpieniu Szymona, nadszedł czas na zajęcia z Clausem, które od samego początku były bardzo pracowite, z niemiecką precyzją.

Warsztaty z Clausem rozpoczęły się od jego solówki, którą przywitał nas na początku zajęć. Wszyscy byliśmy zauroczeni jego grą, techniką, muzykalnością. Po kilkuminutowej solówce z Clausa nie spłynęła ani jedna kropla potu, więc zrozumieliśmy, że mamy przechlapane ;-)… Jego precyzja i skupienie za bębnami to jakaś magia. Claus posiada sposób bycia przypominający bardziej podróżnika niż perkusisty, ale muzyk to zawód związany z ciągłym podróżowanie, więc można to złożyć w całość.

Po solówce przeszliśmy do pracy. Nie było przedstawiania się, kto jest kim, ile gra i z czym ma problemy, bo przecież i tak nikt z nas nie zmieni swojego warsztatu podczas jednego campu, bo na to potrzeba miesięcy, a nawet lat. Po prostu wszystkie pytania wychodziły w trakcie trwania campu, a Claus starał się odpowiedzieć na każde z naszych pytań i pokazać, jak rozwiązać dany problem od strony praktycznej.

Rozpoczęliśmy od prostego pytania, które zadał Claus: Jakie czynniki tworzą perkusistę? I tu już zaczęły się schody… Burza myśli, zawsze prowadzi nas w kosmos, a odpowiedź znajduje się w kieszeni, tylko trzeba po nią sięgnąć. Odpowiedź jest prostsza, niż nam się wydaje, a więc to, co tworzy perkusistę to: rytm, brzmienie, dynamika i time!

Gdy dodamy do tych czterech podstawowych rzeczy jeszcze muzyczną wyobraźnię, technikę i koordynację, to wyjdzie z tego wielkie boom!

Pierwszy dzień z Clausem, a drugi warsztatowy, skupiony był głównie na technice rąk i było bardzo solidnie. Claus proponował nam ćwiczenia ze swoich książek. Znajdziecie je na stronie www.claushessler.com, i nie było to tylko klepanie ćwiczeń na pamięć, tylko ćwiczenia te miały nauczyć nas myśleć, rozwinąć wyobraźnię, nauczyć wykorzystywać różne techniki w danej chwili do danego stylu, stąd tytuł campu Open Minded.

Pracowaliśmy bardzo dużo techniką Moeller’a. Niesamowite jest to, jak pozornie proste ćwiczenia z jego książek, potrafiły być dla nas bardzo trudne ale o to chodzi w warsztatach, żeby było pracowicie i trudno, żeby dostać motywacji do dalszego działania i rozwijania swoich umiejętności.

Claus od początku zasypywał nas ćwiczeniami, które wpływały na niezależność naszych kończyn, ponieważ dla niego to jest podstawa, że kiedy ćwiczymy, to zawsze mamy ćwiczyć tak, aby lewa ręka grała inną partię od prawej i nigdy inaczej, bo wtedy od razu tworzymy niezależność, która jest absolutnie ważna dla każdego perkusisty chcącego być profesjonalistą.

Każde ćwiczenie powinniśmy ćwiczyć w kombinacjach: werbel, stopa, unisono werbel z stopą, naprzemiennie stopa-werbel i werbel stopa.

Kolejnym bardzo ciekawym tematem było poruszenie indyjskiego alfabetu perkusyjnego, z którego słynie Pete Lockett – niesamowity perkusjonista, poruszający się w wielu kulturach muzycznych zaczerpniętych z świata. Claus na każde pytanie odpowiadał z takim oddaniem, jakby zaraz miał się skończyć świat i kiedy poruszyliśmy indyjski alfabet, który okazał się tematem rzeka, nie mogliśmy wyjść z podziwu, jak wielką ten człowiek posiada wiedzę… Zachęcam do wkręcenia się w świat niesamowitego perkusjonisty Pete Lockett.

zdjecia-mapex-003-001

 

Dzień III

Maciej Dzik & Claus Hessler

Dzień trzeci, jak każdy poprzedni, rozpoczął się od zajęć sportowych. Po zajęciach sportowych pyszne śniadanko i do ćwiczeń.

Poranne zajęcia perkusyjne rozpoczęły się z Maćkiem Dzikiem, który prowadził z nami wieczorne zajęcia sportowe. Maciek dbał o naszą giętkość, więc pokazywał nam, jak poprawnie się rozciągać i tłumaczył, co robić, żeby zapobiec kontuzji kręgosłupa, z którą zmaga się wielu perkusistów na całym świecie.

Ćwiczyliśmy szesnastki oraz triole z akcentami na pierwszą, drugą, trzecią i czwartą nutkę, z czego wychodził solidny groove i tak piłowaliśmy to przez godzinkę. Wydaje się, że jedno ćwiczenie może nas znudzić przez godzinę, ale tak nie jest, bo jeśli chcesz doszlifować każdy szczegół w swoim graniu, to musisz poświęcić bardzo dużo czasu, żeby osiągnąć cel i to pokazał nam Maciej.

Po solidnej rozgrzewce z Maćkiem, za bębny wszedł Claus i od razu poczuliśmy niemiecką precyzję, lekkość gry, skupienie i wewnętrzny spokój, który wpływał na nas bardzo pozytywnie i powodował, że nikt się strasznie nie spinał, tylko czerpał radość z grania.

Przed rozpoczęciem ćwiczeń, Claus powiedział, że najważniejsza jest: dokładność, precyzja, time, dynamika, prędkość.

Z pewnością wielu młodych współczesnych perkusistów zada sobie pytanie, dlaczego prędkość jest na ostatnim miejscu? Więc od razu odpowiadam, ponieważ prędkość przychodzi naturalnie z czasem, po wyczerpujących ćwiczeniach każdego dnia i na niej najmniej powinniśmy się skupiać!

Kolejnym tematem poruszonym przez Clausa, były tzw., Free Strokes, które dzielą się na:

– Full Stroke ( pełne uderzenie z góry, kiedy mamy mało nut do zagrania )

– Half Stroke ( uderzenie o połowę krótsze, kiedy mamy do zagrania więcej nut )

– Low Stroke ( uderzenie krótkie, kiedy mamy dużą ilość nut do zagrania np. w szybkim tempie )

Bardzo dobrze prezentuję tą technikę Dom Famularo, którą znajdziecie na kanale youtube. Cała filozofia polega na tym, żeby zaoszczędzić w każdym uderzeniu jak najwięcej energii czyli np. trzydziesto dwójki zagramy low stroke, a nie full stroke.

Po Free Strokes przeszliśmy do kolejnego tematu, którym był Time i kolejny raz Claus poruszył ważną kwestię: Każdy w zespole powinien trzymać time i jeśli słyszysz, że to nie twoja wina, to nie daj sobie wmówić, że grasz nierówno, bo nie wszystko zależy od perkusisty.

Claus, tak soczyście opowiadał o każdym szczególe, który buduję perkusistę, że z godziny na godzinę coraz bardziej wciągały nas teoretyczne tematy od praktycznych, dlatego kolejne pytanie padło o jego program ćwiczeń – jak wyglądał kiedy zaczynał.

Program składał się z 4 godzinnych ćwiczeń i wyglądało to tak, że miał np. wybrane cztery książki i z każdej książki wybierał po jednej stronie na tydzień, czyli miał cztery strony i każdej z nich poświęcał około 24 minuty, czyli z krótkimi przerwami między stronami i na łyk wody, to wychodziło już dwie godziny. Kolejnym etapem było granie z podkładami muzycznymi i na to poświęcał 60 minut, co dawało wynik około 3 godzin. Kolejne pół godziny poświęcał na słuchanie muzyki, a ostatnie 30 minut grał sobie sam różne kombinacje wyćwiczone z książek lub z wyobraźni.

Opisując to w skrócie, można wywnioskować, jak Claus jest poukładanym perkusistą i nie ma u niego przypadków, nawet kiedy gra spontanicznie, to jest doskonale świadomy tego, co gra i to jest absolutny profesjonalizm, którym zaraził nas wszystkich.

 

img_0065-kopia

Dzień IV i V

Dzień czwarty i piąty był uzupełnieniem całych warsztatów, które odbyły się na najwyższym poziomie i myślę, że każdy z obecnych na tych warsztatach zdobył bardzo dużo wiedzy teoretycznej i praktycznej, i życiowej również, a więc po powrocie do domu i po ułożeniu sobie dobrego planu na kolejne miesiące czy lata, każdy z nas będzie miał dużo do zrobienia, ale jeśli osiągniemy wyznaczony cel, to jak to mówił Claus – Świat należy do was!

zdjecia-mapex-007-001

Na koniec, każdy z nas otrzymał nagrodę w postaci certyfikatu ukończenia warsztatów, wspólną fotkę pamiątkową oraz bezcenny uścisk wielkiego mistrza Clausa Hesslera.

Przygotował: Paweł ‚Mr Sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Drum Academy (drumacademy.pl)