POLUZONE II… Dzień drugi – Groove!

IMG_0090

Dzień drugi rozpoczął się już z Robertem Lutym, który dotarł do nas szczęśliwie po przywitaniu jego syna, który przyszedł kilka dni temu na świat!

Współpraca z Robertem to absolutna przyjemność i tak właśnie było drugiego dnia na porannych zajęciach.

Standardowo jak praktycznie na każdych warsztatach, każdy z nas zagrał na zestawie, aby móc znaleźć nasze słabe strony, dzięki temu, Robert pomagał nam poprawiać niuanse, które pozornie nie mają znaczenia, ale kiedy przyjrzymy się temu bliżej, to okazuje się, że jeszcze wiele do poprawienia w naszym warsztacie, bo sami nie słyszymy słabych stron…

Dlatego bardzo ważną opcją jest nagrywanie siebie, audio lub video, dowolnie, żeby móc analizować swoją grę i poprawiać, poprawiać, poprawiać aż dojdziemy do perfekcji. Nagrywanie to najlepsza metoda pracy z samym sobą i w zespołach również, wtedy wychodzą nieprawdopodobne plamy.

Poruszyliśmy wiele aspektów, które są bardzo ważne dla perkusisty, m.in., naturalność, która dla muzyka jest najważniejsza, od pozycji za bębnami, która jest dowolna, aż po styl który gramy. Krótko mówiąc, trzeba być prawdziwym w tym co robimy, bo udawanie czy udowadnianie, że jesteśmy „zajebiści” w czymś czego nie czujemy, ma krótkie nogi.

Kolejną, bardzo istotną dla perkusistów i myślę ogólnie muzyków, to podejście do instrumentu i traktowanie go z odpowiednim dystansem, jako przyjemność, a nie przymus. Trzeba pamiętać o tym, że perkusja to nie całe życie, że są jeszcze inne przyjemne przedmioty i podmioty na świecie, które dają dużo radości. Kiedy zbyt poważnie traktuje się instrument, pozostałe rzeczy nie cieszą tak bardzo jak powinny, a więc na luzie i bez spinania się, żeby muzyka cieszyła, a nie była najważniejszym obowiązkiem bez którego nie można żyć!

IMG_0091

Na koniec porannych wtorkowych zajęć przyjęliśmy na klatę to, że perkusja to nie jest instrument solowy tylko akompaniujący, który jest uzupełnieniem dla zespołu, a nie numerem jeden w zespole. Muszę przyznać, że pierwszy razem usłyszałem tak cenną uwagę na warsztatach, bo nigdy wcześniej o tym nie słyszałem i kiedy zaczynasz myśleć w ten sposób, to zmienia się całokształt twojego grania w zespole, nagle zaczynasz zwracać uwagę na rzeczy, których wcześniej nie zauważałeś i to jest piękne.

Każda minuta spędzona z Robertem jest bezcenna i warta poświęcenia, bo wychodzi się z jego zajęć bardzo spełnionym człowiekiem i muzykiem, ale nie tylko z Robertem, bo cały zespół jest niesamowity i daje tak solidny warsztat, że grając prosty groove przez godzinę pod ich okiem, jesteś bardziej spocony niż po godzinnym metalowym koncercie ;-)…

No dobra, może nie tak bardzo, ale podobnie ;-)…

IMG_0099

Praca w zespołach podczas po południowych zajęć ;-)…

 

Przygotował: Paweł 'Mr sticky’ Larysz

Zdjęcia: archiwum Paweł Larysz

www.poluzone.pl