BENNY GREB… Niemiecka precyzja w Warszawie!

Dokładnie osiem lat temu, w tym samym miejscu – Hardo Rock Cafe – w Warszawie, rozpoczęła się moja przygoda z moim największym idolem perkusji, Thomasem Langiem. Pamiętam, kiedy byłem dzieckiem, mój Tata często jeździł do Warszawy załatwiać sprawy biznesowo-muzyczne i wtedy wydawało mi się, że to jest na końcu świata, ponieważ ponad dwadzieścia lat temu, wyjazd do Warszawy, to była wielka wyprawa. W podświadomości czułem, że ja kiedyś też tam muszę pojechać.

W 2007 roku spełniło się moje marzenie, udałem się pociągiem do Warszawy na spotkanie z Thomasem Langiem. Widziałem się z moim idolem, zrobiłem zdjęcie i wyjechałem nocnym pociągiem. Do domu wróciłem o 6:00 rano i byłem tak podekscytowany, że nie mogłem zasnąć ;-).

Minęło osiem lat i znalazłem się w tym samym miejscu, tylko tym razem przyjechał do nas niesamowity, sympatyczny, skromny i zabawny Benny Greb.

DSC03292

Dotarłem na miejsce o godzinie 18:00. Bardzo lubię Warszawę, ale jazda samochodem jest tam koszmarna, tym bardziej dla takich ludzi jak ja, którzy są impulsywni i wylewni w słowach oraz gestach ;-)…

Po krótkim spacerku, udałem się do klubu HRC, żeby poczuć klimat koncertu połączonego z krótkimi warsztatami.

W środku ustawione były krzesła, w dodatku nie numerowane, więc wybrałem sobie dobre miejsce, żeby móc zrobić przy okazji pamiątkowe zdjęcia, które wykorzystałem do bloga.

DSC03294

Kiedy wybiła godzina 19:30, jak zawsze, swoją super zapowiedzią, Maciek Nowak zaprosił Benny Greba na scenę. Trudno było uwierzyć, ale nie słyszałem jeszcze tak wielkich braw na samym początku. Benny był bardzo zaskoczony, ale było to dla niego szalenie miłe. Skomentował to tak: „Dziękuję bardzo – dobranoc” ;-)…

I nie dziwię się, bo takie brawa zdarzają się na koniec występu, a czasami, to nawet na koniec ciężko z brawami. Tym razem było inaczej.

Benny przygotował przemowę w języku polskim i łamiąc polskie słowa, niemieckim akcentem, powiedział: „Zagram dla was dwie piosenki, później zagram dla was solo, a na końcu sobie porozmawiamy, dziękuję” i to wzbudziło w widzach, jeszcze większą sympatię do Bennego.

DSC03297

Pierwszy utwór, rozpoczął z takim kopem, że wbiło mnie w stołek, a precyzja i swoboda jego gry, wzbudzała we mnie niepowtarzalne emocje. Pomyślałem sobie – Wow! Ten człowiek jest niesamowity. I dzisiaj jestem pewien, że perkusja jest najpiękniejszym instrumentem na świecie i nie zamieniłbym jej na żaden inny instrument ;-).

Brzmienie jego bębnów było magiczne, dynamiczne, głębokie, niskie, a jego precyzja gry wydobywała z nich najlepsze dźwięki, jakie kiedykolwiek słyszałem na perkusji.

Zastanawiałem się, jak to się dzieje, skąd takie brzmienie, przecież Benny nie jest Amerykaninem ani Brytyjczykiem, ale jak się okazało, nie trzeba być. Nie trzeba wyjechać do Ameryki, żeby stać się najlepszym z najlepszych, ale trzeba uczyć się od najlepszych i Benny to pokazał.

DSC03301

Jego piękne brzmienie, precyzja, absolutnie szalona dynamika gry, luz, time i feeling, to tylko i wyłącznie ciężka praca, o czym opowiada w swoim najnowszym dvd, które ukaże się w marcu. Benny tłumaczy w nim, jak pracować i jak zbudować solidny groove i łamie mity, które wyjaśniają, że feeling to dar od Boga. Jednych ta teoria zdołuje, a drugich zmotywuje do działania!

Wracając do występu, drugi utwór był również inspirujący i zagrany z wielką precyzją, która u wszystkich wzbudzała podziw.

Kolejnym utworem było solo, które było poezją gry na perkusji. Przyznam, ze dawno nie słyszałem tak pięknej, składnej, ładnej, wypełnionej smaczkami solówki. Jedna z najpiękniejszych solówek w historii muzyki.

DSC03311

Kto był na występie Bennego, pozbędzie się kompleksów wypadania pałek, bo Benny pokazał w solówce, jak można pięknie grać na bębnach, nie używając pałek ;-)… I solówka na floor tomie, z którego wydobył niesamowite dźwięki…

Jestem pewien, że większość uczestników po powrocie do domu, ruszyła do swoich floor tomów i zaczęła rozkładać je na części pierwsze, żeby wydobyć z nich dźwięki, o których wcześniej nie miała pojęcia.

Po solówce Benny rozmawiał z nami na różne tematy. Był bardzo miły i zabawny, chyba miał dobry humor, i ogólnie miałem wrażenie, że jest bardzo sympatycznym człowiekiem.

DSC03309

Większość tematów, które poruszyliśmy, już je znacie, np.: feelling, brzmienie, jak stroić bębny, jak budować groove, jak i co ćwiczyć itp. Dzisiaj trudno wymyślić coś nowego, ale można mieć swój styl, filozofie życia i gry. Benny jest jednym z tych, którzy mają własny oryginalny styl, co było widać i słychać w każdym jego uderzeniu i zachowaniu.

W dzisiejszych czasach, większość miłośników perkusji pędzi za szybkim graniem, moda blastowania pochłania ich bez końca, ale cieszę się, że świat do końca nie zwariował i jest wielu miłośników solidnego groovu, jaki prezentuje pan Greb, który jest szalenie muzykalnym perkusistą ;-).

Na koniec Benny zagrał jeszcze jeden utwór i zakończył swój występ.

Zaraz po występie odbył się konkurs, w którym można było wygrać akcesoria firmy Mainl, a po konkursie Benny rozdawał autografy i można było zrobić sobie pamiątkową fotkę, do której ustawiła się długa kolejka.

DSC03324

Występ Benny Greba był zapowiedzią i promocją jego Drum Camp, który odbędzie się w Warszawie 7-9 kwietnia 2015 roku.

Informację na temat jego campu znajdziecie na stronie:

www.drumacademy.pl

Tekst: Paweł Larysz

Zdjęcia: Paweł Larysz