MACIEJ DZIK… Bardziej dziki niż myślicie!

Poznałem go na Thomas Lang Drumming Bootcamp w Warszawie w marcu tego roku. Siedzieliśmy bardzo blisko siebie i mogłem obserwować każdy jego ruch podczas warsztatów. W pierwszy dzień nie zamieniliśmy ani jednego słowa, bo wszyscy byli pod wrażeniem Thomasa Langa, ale udało nam się to w drugi dzień. Pod koniec drugiego dnia usiedliśmy na sofie i rozmowa połynęła sama. Byłem pod wielkim wrażeniem, bo czułem że to bardzo skromny i pełny marzeń chłopak, który dobrze wie czego chcę, a jego największe marzenie, to dojść na szczyt z jego ukochaną perkusją i zespołem DISPERSE! Jest bardzo ciekawym człowiekiem i opowie wam o sobie z wielką pasją i przyjemnością ;-)…

_KIJ0249

Jak zaczęła się Twoja przygoda z graniem na perkusji?

Moja przygoda z perkusją zaczęła się gdy miałem 14 lat. Mój starszy brat grał w zespole, perkusja była w domu, więc zacząłem się nią interesować. Pierwszą piosenką jakiej się nauczyłem na bębnach było „Seasons in the Abyss” zespołu muzycznego Slayer, a co! 🙂

Czy od razu czułeś że to twoja pasja i tylko perkusja jest twoim wyzwaniem i marzeniem?

Poważne myślenie o bębnach zaczęło się w wieku 20 lat, gdy poznałem swojego pierwszego nauczyciela – Artura Malika. To spotkanie wywróciło wiele spraw do góry nogami. Kiedy już poczułem że bębny są tym co chcę robić, zacząłem dużo ćwiczyć: po 6-8 godzin dziennie (z zegarkiem w ręku). Im więcej czasu spędzałem za instrumentem, tym bardziej się wkręcałem. Potem nie było już odwrotu. No ale na początku, przez pierwsze 5 lat grałem „od czasu do czasu”, bez większego zaangażowania, więc nie była to miłość od pierwszego wejrzenia.

Czy od początku interesowała cię mocna muzyka, czyli progressive metal czy jednak twoje korzenie sięgają innych stylów muzycznych?

Obaj moi starsi bracia od zawsze słuchali rocka/metalu i taką dietę muzyczną otrzymywałem mając zaledwie 8 lat. Początkowo były to zupełnie inne klimaty niż obecnie, jednak od zawsze lubiłem gdy instrumentalnie dużo się działo w bandzie. Moją pierwszą poważną inspiracją z której czerpię do dziś był zespół Mars Volta, w którego muzyce można znaleźć wszystko to co kocham. Jest granie techniczne, z przytupem, a jednak pełne groove’u i emocji. Dziś bardzo lubię grać muzę wymagającą, złożoną i głośną, ale słucham coraz więcej elektroniki i chilloutowych klimatów.

Co dla ciebie jest najważniejsze w graniu na perkusji, pod względem muzycznym, technika, groove czy muzykalność?

Technika jest dla mnie bardzo ważna, jest to praca domowa którą każdy powinien odrobić…codziennie 🙂 Groove i muzykalność możemy mieć w sobie bądź wypracować z czasem, ale jest to – przynajmniej moim zdaniem – dosyć niepewny proces, który może zaistnieć bądź nie. Lubię i podziwiam muzyków technicznie sprawnych, jednak nie jest to dla mnie wyznacznik czegokolwiek. Sam powoli staram się ćwiczyć każdy z tych aspektów, jednak przez kilka ostatnich lat skupiałem się jedynie na technice.

302788_540989729262024_454145140_n

Uczestniczyłeś w tym roku w marcu, w warsztatach z Thomasem Langiem, które odbyły się w Polsce w Warszawie. Jakie odniosłeś wrażenia i czy nauka w towarzystwie Thomasa to przyjemność?

Warsztaty z Thomasem Langiem to wspaniałe wydarzenie, którego długo nie zapomnę. Dla mnie było to przede wszystkim bardzo inspirujące spotkanie, głównie pod kątem obserwacji Thomasa jako człowieka który pracuje cały czas ogromnie dużo i ciężko. Chciałbym mieć w sobie tyle determinacji ile ma ten gość. Nie jest to przypadkowy człowiek – wszystko co osiągnął to kwestia świadomego dążenia do wyznaczonych celów. Poza tym na warsztatach mogliśmy poznać mnóstwo genialnych perkusistów/perkusistek z którymi cały czas mam kontakt. To niesamowici ludzie, od których można się nauczyć nie mniej niż od mistrza.

Jak rozpoczęła się historia Disperse?

W połowie 2012 roku kiedy chłopaki z Disperse planowali zmiany w składzie, Kuba znalazł mój kanał na Youtube gdzie znajdowało się kilka drum coverów nagranych dla przyjemności. Niedługo później spotkaliśmy się w Krakowie na wspólne granie i to spotkanie zaowocowało tym co jest dziś 🙂 Nie znaliśmy się wcześniej gdyż Rafał i Kuba mieszkali w innym mieście. Zaraz po tym spotkaniu przeprowadzili się do Krakowa i ruszyliśmy z przygotowaniami do festiwalu Euroblast, na przygotowanie do niego mieliśmy 2,5 miesiąca. To był intensywny czas, jednak miło go wspominam, a pierwszy wspólny koncert był idealnym zwieńczeniem tego wysiłku.

Rozwijacie się w bardzo szybkim tempie, ale czy w Polsce, jest miejsce dla takich artystów jak wy, którzy grają wybuchową mieszankę djentu/fusion/progressive?

Nasza muzyka cieszy się zdecydowanie większym zainteresowaniem za granicą. W Polsce ten gatunek nie jest szczególnie popularny, osobiście znam tylko kilka rodzimych kapel grających podobną stylistycznie muzykę, bardzo mało w porównaniu do liczby zespołów w innych gatunkach. Myślę jednak, że Polska powoli otwiera się na eksperymentalne granie, świadczy o tym choćby ogromne zainteresowanie koncertami takich kapel jak Animals as Leaders i Tesseract przed którymi będziemy mieli przyjemność zagrać w pażdzierniku.

Niedawno wróciliście z Anglii, gdzie zagraliście trasę koncertową. Jak zostaliście odebrani, zdobyliście angielską publiczność?

Było wspaniale. 🙂 Frekwencja oraz reakcja ludzi na nasze koncerty w Anglii przekroczyła nasze oczekiwania. Każdy koncert był udany, spotykaliśmy fanów z którymi wcześniej rozmawialiśmy tylko na Facebooku czy przez e-mail. Pojawiła się całkiem spora liczba osób z Polski, którzy znają naszą muzykę i wspierają nas za granicą. Idealnym finałem był ostatni koncert na festiwalu UK Tech Metal Fest gdzie pod sceną na naszym koncercie było około 400 osób, dających z siebie wszystko – to było niesamowite przeżycie.

Czy ta trasa, to zasługa zagranicznej wytwórni Season Of Mist, z którą współpracujecie?

Wytwórnie obecnie zajmują się jedynie dystrybucją i wsparciem finansowym kapel, natomias trasami zajmują się na ogół agencje bookingowe. Wyjazd do wielkiej Brytanii to głównie zasługa naszej managerki która jest Brytyjką oraz Simona – organizatora UK Tech Metal Festival. Oni załatwili nam koncerty, my musieliśmy zadbać o noclegi, transport, backline, finanse i wszystkie pomniejsze szczegóły.

Czy myślisz że Anglia do dobre miejsce dla takich artystów jak wy, którzy grają niszową muzę?

Myślę że Anglia to dobry grunt dla każdego artysty, panuje tam zupełnie inna kultura muzyczna. Anglicy są bardzo otwarci na muzę, chodzą na koncerty, szanują pracę i osobę muzyka. Sami tworzą tak dużo dobrej i niszowej muzy. To co mnie najbardziej zaskoczyło podczas trasy w UK to profesjonalizm z jakim podchodzą nawet do małych klubowych koncertów, jako artysta można poczuć się naprawdę dobrze.

Niestety, w polskich klubach, często spotykamy się z amatorstwem, brakiem szacunku dla artysty, głównie z powodu braku popularności, co uważam za bez sens… Czy w Anglii spotkaliście się z czymś podobnym podczas trasy?

W Anglii opieka ze strony klubu jak i promotora koncertu była na najwyższym poziomie. W Polsce chyba nawet nie istnieje takie zjawisko jak promotor…w przypadku niewielkich klubowych koncertów, zespół zajmuje się wszystkim. Na kilka tygodni przed trasą od każdego klubu dostaliśmy rider czy w lokalu znajduje się prysznic, WiFi, detale odnośnie parkingu, godziny otwarcia klubu oraz timeline całego wydarzenia który zawsze był pilnowany co do minuty. Tak jak mówiłem nie były to duże koncerty, ale podejście obsługi było super profesjonalne. 

Zostałeś nominowany w pierwszej edycji „Polskie Nagrody Perkusyjne” w grupie „Nadzieja”, między takimi perkusistami jak: Bartek Pawlus, Łukasz „Lucass” Krzesiewicz, Michał Bryndal, Max Ziobro i Emilian Waluchowski. Ucieszyła cię ta nominacja?

Nominacja była dla mnie przede wszystkim ogromnym zaskoczeniem! Byliśmy akurat z Disperse w trakcie trasy po UK i kolega podesłał mi link mówiąc że zagłosował na mnie. Nie spodziewałem się takiego zaszczytu w żadnym wypadku, zwłaszcza w tak honorowym gronie. Jest to dla mnie ogromnie miłe doświadczenie, fajnie być zauważonym na własnym podwórku. 🙂

Co myślisz o tym konkursie. Czy ma on jakieś znaczenie dla Ciebie?

Konkurs jest wspaniałym pomysłem na zwiększenie świadomości o polskim świecie perkusyjnym. Motywuje do działania, jest wyrazem uznania oraz pozwoli nam poznać zdanie internautów na tematy ważne np. związane z działalnością sklepów perkusyjnych. Dla mnie osobiście ma ogromne znaczenie, tak jak mówiłem już wcześniej, to jedna z milszych rzeczy jakie mnie spotkały w życiu. 🙂

_KIJ0305

Czy jesteś endorserem jakiś marek perkusyjnych czy jesteś niezależny i sam wybierasz firmy, które cię interesują?

Od 2 lat mam przyjemność współpracować z marką Meinl, jest to świadomy wybór gdyż ich talerze nie maja sobie równych. Oferują zarówno paletę świetnych produktów jak i wsparcie w każdym aspekcie. Obecnie jestem również na etapie rozmów z jeszcze jedną firmą, w najbliższych dniach wszystko powinno się wyjaśnić. 🙂

Jak wygląda dzień treningowy perkusisty zespołu Disperse?

Staram się ćwiczyć po kilka godzin dziennie 4-5 razy w tygodniu. Oprócz tego systematyczne treningi siłowe 3-4 razy w tygodniu, 4 treningi cardio – tyle apropos treningu hehe :). Nie mam ustalonego systemu ćwiczeń na bębnach, zawsze staram się ćwiczyć intensywnie, tak aby już następnego dnia być lepszym perkusistą, ale zbytnia dyscyplina ćwiczeń nie jest dla mnie dobrym narzędziem.

Czy masz jakieś solowe plany, płyta, warsztaty, czy interesuje cię tylko zespołowa kariera?

Na równi z karierą zespołu staram się dbać o własną markę w Polsce i na świecie. Współpracuję partnersko z portalem beatit.com.pl, dla którego sam nagrywam groovy jak i realizuje koncerty innych perkusistów, kilka razy w roku postuje nowy filmik na Youtube, uczę prywatnie w Krakowie oraz udzielam się jako muzyk sesyjny. Oprócz nowej płyty Disperse którą planujemy wydać jesienią 2015 roku, mam też zamiar nagrać EPkę z moim bardzo dobrym kumplem i gitarzystą z Norwegii. Jesienią tego roku wydajemy EPkę z moim drugim zespołem – Ketha, a pod koniec roku powinna ukazać się płyta którą nagrywałem z zespołem Party Hard. Jestem bardzo zadowolony z obrotu spraw w tym roku. 🙂

Kiedy kolejna trasa Disperse, podobna do tej z Anglii?

Są plany na jeszcze dwie, tygodniowe trasy w tym roku, po Skandynawii oraz zachodniej Europie. Na razie nie znamy żadnych szczegółów, gdy tylko potwierdzimy daty – napiszemy o tym na Facebooku.

Living Mirrors, to świetna płyta! Kto u was piszę utwory?

Wszystkie utwory na Living Mirrors napisał nasz młody geniusz Jakub Żytecki. 🙂 Ten gość to niewyczerpana skarbnica pomysłów. Pomimo że współpracujemy i mieszkamy ze sobą ponad dwa lata wciąż zaskakuje mnie swoją kreatywnością i oryginalnością jak nikt inny.

Twoja partie bębnów są bardzo inspirujące i osobiście są dla mnie zajebiste! Czy są one tylko Twoje, czy czasami korzystasz z pomysłów twoich przyjaciół z zespołu podczas pisania utworów?

Partie bębnów na Living Mirrors również napisał Kuba. Niestety ja dołączyłem do zespołu zaraz po zakończeniu pracy nad płytą. Podczas nauki materiału pozwoliłem sobie na odrobinę osobistej interpetacji, jednak w większości gram swoje partie w wersji płytowej. Muzyka którą gramy rządzi się swoimi prawami, bębny często są pisane nawet przed pisaniem riffów, gdyż jest to muza oparta w dużej mierze na rytmie, dźwięki przecież są tylko dwa: 0 albo 1 🙂 Mam ogromną nadzieję, że przy pracy nad nowym materiałem będę mógł sam skomponować i nagrać partie bębnów.

Jesteś w stanie powiedzieć mi gdzie będzie Disperse za parę lat, czy nie zastanawiacie się nad tym i robicie swoje?

Robimy swoje, jak zawsze 🙂 Naszym marzeniem jest dotarcie do jak największej liczby fanów, zagranie trasy po USA, miesięczna trasa po Europie. Niestety na managemencie słabo się znamy więc postaramy się robić fajną muzę licząc na to, że reszta sama przyjdzie naturalnie.

Trzymam za was bardzo mocno kciuki i życzę Tobie i Disperse, wszystkiego najlepszego. Powodzenia w dalszej karierze!­

 

Wywiad przeprowadził: Paweł „Mr Sticky” Larysz

Zdjęcia: Archiwum Maciej Dzik