OMAR & HAKIM

WSPOMNIENIA Z OSTRAVY – 19.02.2014!

Jedne się spełniają, drugie zostają na zawsze w nas… bezcenne – to właśnie marzenia ;-)!

Image

Urodzony w Nowym Jorku, fantastyczny perkusista jazzowo – rockowo – popowo – funkowy, który pracował z takim artystami jak STING, MADONNA, MARIAH CAREY, MILES DAVIS, MARCUS MILLER, HERBIE HANCOCK, JOHN SCOFIELD. Czytając takie nazwiska, przychodzi nam na myśl – marzenie grać z tak wielkimi artystami – ale przecież wszystko przemija, i każdy z upływającym czasem, chce zrobić coś dla siebie, i myślę że właśnie nadszedł na to odpowiedni czas. Omar Hakim, podróżuje teraz z swoim nowym projektem THE TRIO OF OZ, który promuje z fantastyczną pianistką RACHEL Z, oraz bardzo utalentowanym basistą – jeszcze studentem – JON TOSCANO.

Nazwisko Omar Hakim, jest z pewnością znane większości ludzi na świecie, ale mimo to, mam wam coś do opowiedzenia, co przeżyłem na koncercie w Ostravie, tego wspaniałego, niesamowicie muzykalnego perkusisty.

Do Ostravy dotarliśmy około godziny 19. Wybraliśmy się na spacer w poszukiwaniu bankomatu, żeby wypłacić korony, bo nie wpadlismy na to z przyjaciółmi, żeby wymienić pieniążki w Polsce ;-)…i co? Przyznaje, że doznałem szoku, bo znalazłem tylko jeden bankomat w centrum miasta, co w Polsce nie miało by miejsca bytu, ponieważ to kwestia czasu, i będziemy mieć bankomaty w blokach i domach, bo mamy więcej banków, niż sklepów spożywczych ;-)… Ale na szczęście był ten jeden jedyny bankomat  ;-)… Mając korony w dłoni, udalismy się do klubu, bo czekał nas wyjątkowy koncert.

Image

Klub PARNIK, to świetny klub, z klimatem jazzowego stylu w amerykańskim wykonaniu, gdzie można czuć się naprawdę super ;-)… Miejsce mieliśmy idealne, bo za oszklonymi drzwami, dokładnie za moimi plecami, siedział sobie Omar Hakim. Czyż to nie piękne?
 Ale nie chciałem przyglądać się zbyt nachalnie, ponieważ był w trakcie spożywania kolacji, i z pewnością potrzebował chwili spokoju przed występem. Było to na prawdę miłe uczucie, tym bardziej, że oglądając go na DVD 11 lat temu, nie przyszło mi do głowy, że kiedyś będę mógł być tak blisko, jednego z najwspanialszych perkusistów na świecie ;-)…

Już na początku czułem, że marzenie sie spełnia, że z minuty na minutę, cel jest coraz bliższy, i stało się…

Koncert rozpoczął się o 20:15!

Image

Od pierwszego dźwięku wciągnąłem się w magiczny występ Omar’a, który rozdawał karty przez cały koncert. Przyznam że nigdy nie byłem miłośnikiem jazzu, ale w tym wykonaniu bardzo mi się podobało. Niesamowita dynamika, klimat, harmonia, powodowały u wszystkich dreszcze, a dłonie same składały się do klaskania za wspaniałe solówki. Myślę że klasę Omar’a nie muszę opisywać, bo każdy go zna, ale Jon Toscano, który stał sobie w tle z swoim większym od niego kontrabasem, wypełniał bardzo smacznie gre Omar’a, utrzymując cały czas styl basisty, grając na kontrabasie – przyznam że brzmiało to świetnie. Pani Rachel Z, również pokazała się z najlepszej strony, i mimo że wcześniej nigdy o niej nie słyszałem, wywarła na mnie ogromne wrażenie, mieszając klasykę z nowoczesnymi brzmieniami, samplami itp.

Koncert był pełen emocji, i pięknych dźwięków, a bezcenny uśmiech Omar’a, wprawiał wszystkich w radosny nastrój, który utrzymał się przez cały koncert!

Występ składał się z dwóch części, co było fajnym motywem, ponieważ w przerwie można było iść kupić płytę, porozmawiać z Omar’em, zrobić sobie zdjęcie i przy okazji, uścisnąć dłoń niesamowitego perkusisty!

Image

Po krótkiej przerwie, wspaniali artyści wrócili na scenę, aby kontynuować swój występ!

W drugiej części, nadszedł czas na małe popisy, i gdy 55 letni,, z twarzą dziecka, Omar, rozpoczął swoje solowe popisy, na sali zrobiło się gorąco, a publiczność oszalała ;-)… Wydawało się, jakby Omar improwizował, ale niestety nie, w nim było wszystko wyliczone, dograne, dopracowane do ostatniej nuty, i w dodatku lekkość grania, którą dysponuje – bajka ;-)…

To była piękna jazzowa opowieść ;-)…

Image

Wielkie brawa należą się również panu akustykowi, który świetnie nagłośnił koncert, i cały czas pracował chodząc po sali tam i z powrotem, szukając najlepszego brzmienia całego koncertu!

Wow – żadko spotykam tak oddanych swojej profesji akustyków… W więkoszości przypadków słyszę: „Panowie, ale nie da się, to już maksimum mocy, musicie grać ciszej, nie mam kabla itp”…

Czy nie łatwiej byłoby powiedzieć, „przepraszam panowie, ja nagłaśniam tylko dyskoteki”?

Żałosne…

Ale pan akustyk przez wielkie „A” z klubu PARNIK – dla niego WIELKIE BRAWA za absolutny profesjonalizm!!!

Image

Pozdrawiam wszystkich serdecznie i życzę miłego czytania ;-)…

Mr Sticky